Alternatywa dla masówek

Rozmowa z  Katarzyną i Michałem Jurkiewiczami,  doradcami życia rodzinnego o weekendowych  naukach przedmałżeńskich.

 

- Czym różnią się spotkania prowadzone przez Państwa od tradycyjnych kursów przedmałżeńskich przy parafiach?

 

KJ: - Zaczęłabym od tego, że nie różnią się tematyką, która jest w zasadzie taka sama, choć realizowana w innej formie i za pomocą innych metod. Przede wszystkim zależy nam na zachęceniu narzeczonych do aktywnego uczestnictwa, aby  do pewnych treści dochodzili sami, w  toku proponowanych warsztatów i zadań do wykonania.  Dlatego grupy nie przekraczają  10 par, czyli 20 osób, bo przy większej ilości uczestników nie sposób przeprowadzić ćwiczeń aktywizujących, niemożliwa staje się również dyskusja.  Osoby uczestniczące w naszych spotkaniach otrzymują  wiedzę, która przekazywana jest gdzie indziej w cyklach co tygodniowych lub rzadszych. Wymagane jest, aby  narzeczeni, którzy pragną zawrzeć sakramentalny związek małżeństwa uczestniczyli w  minimum trzech naukach ogólnych i trzech spotkaniach indywidualnych w parafialnej poradni życia rodzinnego. Forma przygotowania weekendowego  obejmuje treści nauk ogólnych i jednego spotkania indywidualnego. Osobom, które korzystają z tej propozycji pozostaje więc później jeszcze dwukrotna indywidualna wizyta w poradni.

 

- Czasem formułowane są zarzuty, że przygotowanie do sakramentu małżeństwa sprowadza się do prezentacji metod naturalnego planowania rodziny, do których dołączonych jest parę tematów teologicznych, zwykle oderwanych od realiów życia. Efekt jest taki, że po zakończonym kursie narzeczeni wiedzą, że nie wolno stosować antykoncepcji, ale nie wiedzą jak sobie radzić w życiu.  

 

KJ - Weekendowe przygotowanie do małżeństwa oprócz nas prowadzą jeszcze dwie osoby, w tym jeden ksiądz. Zaczynamy od podstaw, czyli wyjaśnienia, czym jest sakrament i powołanie do małżeństwa. Później podejmujemy problem odpowiedzialnego rodzicielstwa, z którego przechodzimy do wprowadzenia w prezentację naturalnych metod  planowania rodziny. Podczas drugiego dnia kursu, prowadzący przedstawia zagadnienia antykoncepcji i metod naturalnych i ich praktyczną naukę.

 

- Wynika więc, że połowa czasu poświęcona jest naturalnym  metodom.  Czy nie wydaje się Państwu, że proporcje są jednak zachwiane, że życie małżeńskie to szereg innych, może znacznie trudniejszych problemów, o których niechętnie się mówi. Jednym z nich jest na przykład umiejętność rozwiązywania konfliktów. 

 

MJ:  Poświęcamy tyle czasu na naturalne metody, ponieważ jest to konkretna wiedza, którą trzeba opanować. Ponadto wiek zawierania małżeństwa znacznie się przesunął, na kursy przedmałżeńskie trafiają coraz starsze osoby. A to oznacza, że często są już przesiąknięte wszystkimi medialnymi trendami, bardzo różnymi od tego, co proponuje nauczanie Kościoła. Dlatego te proporcje są takie, jakie są i ja bym ich bronił. Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niewłaściwe, ale dla narzeczonych może to być kropelka, która zacznie drążyć temat i wprowadzić w zupełnie inną koncepcję małżeństwa, różną od tej, z jaką spotykają się gdzie indziej. Jeżeli zaczną się tym interesować, to mogą podjąć trudniejszą, ale bardziej satysfakcjonującą drogę. Z naszego doświadczenia wynika, że obopólna zgoda na metody naturalne sprawia, że małżeństwo ma duże szanse rozwinąć się w szczęśliwą rodzinę. Oczywiście, prowadząc kursy, widzimy, że z nasz przekaz  jest już często spóźniony, dlatego jesteśmy za tym, żeby przygotowanie do małżeństwa rozpoczynać już na poziomie ponadgimnazjalnym i to w formie warsztatowej. Taki jest też postulat Episkopatu zawarty w  Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin. Jeżeli go wprowadzimy powszechnie, to nam, doradcom rodzinnym przygotowującym bezpośrednio narzeczonych do małżeństwa, łatwiej będzie zasiać coś, co przyniesie owoce.

 

- Ale żeby z tych propozycji skorzystać, trzeba najpierw się dogadać, tymczasem młodzi ludzie mają często problemy z komunikacją.  O ile rozmowy o wspólnych planach i interesach jakoś się toczą, to w przypadku głębszych problemów zaczynają się schody nie do przebrnięcia.  Czy zgadzacie się z taką oceną?

 

MJ:  Tak, dlatego podczas zajęć w sobotę pracujemy właśnie nad komunikacją. Jesteśmy świadomi, że może to jest ostatni moment, żeby narzeczeni usiedli i porozmawiali o tematach,  na które nie mieli czasu albo je omijali.

 

- Jakie to są tematy?

 

MJ:  Podczas naszych zajęć wyszło, że niektórzy wcale nie zastanawiali się, jak i gdzie będą spędzać wspólne święta albo co zrobić, gdy któryś z małżonków zechce wydać większą sumę pieniędzy na własny strój. Sprawa relacji z rodzinami i finanse to jedne z podstawowych problemów, o których w czasie narzeczeństwa i zakochania się nie myśli, a które są przyczyną wielu późniejszych konfliktów.

 

KJ:  Broniąc jeszcze proporcji zajęć z naturalnego planowania rodziny wobec innych tematów chciałabym podkreślić, że ucząc się podejmowania tego problemu, ćwiczymy zarazem umiejętność rozmowy o zagadnieniach, które wydają się tematami tabu. Wchodzenie w metody naturalne, używanie określonego słownictwa pozwala narzeczonym, a później małżonkom spokojnie rozmawiać o seksualności, bez żadnego wstydu czy unikania zagadnienia. Dla potrzeb mojej pracy magisterskiej badałam wpływ stosowania metod naturalnych na zadowolenie z małżeństwa. Prawie 80 procent  małżonków, które je stosuje,  uważało,  że komunikacja między nimi jest bardzo dobra. Nie mają problemów, o których nie mogliby ze sobą porozmawiać. 

Rozmawiała Klaudia Cwołek

  
Do góry