KSIĘGA ŚWIADECTW
 
animki1Księga świadectw została utworzona na liczne prośby osób, które chciały podziękować za modlitwę w ich intencjach zapisanych w Internetowej Księdze Intencji. Zachęcamy aby zamieszczać tutaj świadectwa działania Boga w naszym życiu. Wiele osób traci nadzieję i błądzi, dlatego warto ukazać im radość żyjących w Panu
 

Wyślij wiadomość
 


wojciech: świadectwo

Chętnie podzielę się moim doświadczeniem Bożego działania. Rok 2011 jest dla mnie i mojej rodziny przełomowym. Jeszcze ponad rok temu decyzja o posiadaniu trzeciego dziecka bylaby dla mnie trudnym wyzwaniem. Niepewna praca, problemy z kręgosłupem, małe mieszkanie i wiele innych większych, mniejszych rozterek. Nie byłem pewien czy wystarczy mi odwagi na taką decyzję, tym bardziej, że żona raczej nie była temu przychylna. Wszystkie te nasze "wyliczanki" to było ludzkie, proste, przyziemne myślenie. Całą tę sprawę skierowałem w modlitwach do Boga za wstawiennictwem Maryji, mojego anioła stróża i patrona. Ofiarowałem moją prośbę rownież w nowennie 9 Komunii Św. Żona rownież otworzyła się na działanie Ducha Św.
Od kilku dni cieszymy się całą rodziną z przyjścia na świat naszego synka. Ciąża żony nie była lekka i dzidziuś mógł urodzić się za wcześnie. I znowu pomocy szukaliśmy w modlitwie i zawierzeniu naszego dziecka Maryji. Dwa dni przed narodzinami udało mi się zdać ważny egzamin. Latem przyjąłem Szkaplerz Św. On na mnie czekał kilka lat, podarowany przez brata. Zapewne jego modlitwy pomogły mojemu powiedzeniu - Tak, Maryji. Również tego roku zacząłem poranne bieganie, za które nie potrafiłem się zabrać od kilku lat. Ktoś się za mnie dużo modlił, bo od prawie roku pogłębia się moja wiara. Otrzymałem łaskę przeżywania Mszy Świętej, potrzeby do przystępowania częściej do sakramentu spowiedzi, modlitw za dusze w Czyśćcu cierpiące. Codziennie dziękuję za wszystkie łaski; te o których wiem i za te które otrzymuję ale w tym życiu się o nich nie dowiem. Proszę o modlitwę. Z Bogiem.


17. 10. 2011
Karolina i Michał: „Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela”

 

„Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela”

 Chciałbym Wam wszystkim powiedzieć, że można przetrwać wszystko, nawet te najgorsze chwile. Nasze małżeństwo wisiało na przysłowiowym włosku, po tym jak moja żona mnie zdradziła. Poprosiliśmy o pomoc i otrzymaliśmy ją. Bóg pokierował nas do księdza Tomasza, później do pana Michała. 
Dzisiaj wiem dlaczego moja żona to zrobiła, jaki byłem, gdzie popełnialiśmy błędy.

Ja wybaczyłem jej a ona wybaczyła mi.

Postanowiliśmy odnowić przysięgę małżeńską, podczas której ksiądz Tomasz przeczytał:

 „Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela”

Te słowa odzwierciedlają wszystko, wszystko to co się wydarzyło w naszym życiu.

Dzisiaj wiem, że dobrze zrobiłem wybierając drogę po której nie było łatwo kroczyć, drogę krętą i z niespodziankami, ale naprawdę warto było tego wszystkiego doświadczyć.

Dzisiaj nasze małżeństwo opiera się na prawdzie, wiem, że żyjemy w nowym lepszym świecie.

Chcę Wam powiedzieć, że przeżyliśmy bardzo trudne chwile, nie poddaliśmy się szatanowi a wręcz przeciwnie postanowiliśmy walczyć o nasze małżeństwo z Bogiem i przy Bogu.

Jeśli macie wątpliwości czy warto zaryzykować, czy można z tym żyć, niech nasz przykład pokaże Wam, że to co Bóg złączył człowiek nie może rozdzielić.

Jeśli możemy Wam pomóc napiszcie karomic(at)o2.pl


22. 04. 2011
Sabina i Tomasz: Ostatnia deska ratunku

Od około 6 lat lekarze ginekolodzy twierdzili, że nigdy nie zajdę w ciążę, a jeśli nawet jakimś cudem mi się uda, to i tak w pierwszych tygodniach poronię. Gdy ten „wyrok” usłyszałam po raz pierwszy, zawalił mi się cały przyszły świat. Po paru miesiącach przyzwyczaiłam się do myśli, że nie będziemy mieli swojego dziecka.

Niestety w miarę upływu lat oboje z mężem coraz bardziej chcieliśmy mieć dziecko. I co teraz? Próbowaliśmy się uporać z tym problemem sami, ale nie daliśmy rady. Zaczęły się problemy „rodzinne”. Do tego różne badania i mój pobyt w szpitalu w celu stwierdzenia, czy w ogóle mam jakąś szansę na zajście w ciążę nie poprawiały stosunków między nami.

Któregoś dnia pożaliłam się koleżance, a ona zaproponowała mi spotkania w Diecezjalnej Poradni Życia Rodzinnego w Gliwicach. Ani mój mąż, ani ja nie jesteśmy wzorem osób wierzących, więc w pierwszej chwili pomysł ten odrzuciliśmy. Ale jak to się mówi: „tonący brzytwy się chwyta”. Po niedługim czasie zdecydowaliśmy się umówić na spotkanie.

Nasz prowadzący dokładnie wyjaśnił nam zasady metody termiczno-objawowej i zaczęło się mierzenie temperatury i obserwacja śluzu każdego ranka i zaznaczanie wyników.

Bardzo się staraliśmy i byliśmy bardzo sumienni i dokładni. Konsultowaliśmy każdy kolejny kawałek wykresu. I na efekty nie trzeba było długo czekać. UDAŁO SIĘ!!! Zaledwie po dwóch miesiącach zaszłam w ciążę.

Na naukach przedmałżeńskich, w zajęciach o metodzie termiczno-objawowej, totalnie nie braliśmy udziału. W naszym przekonaniu to była kompletna bzdura, a stosowanie tej metody było idiotyzmem.

Ale gdy się udało zmieniliśmy zdanie na temat tej metody. Jest ona naprawdę skuteczna, jeśli ktoś się stara o dziecko.

Dziś jesteśmy szczęśliwymi rodzicami dziewczynki Tosi.

Postanowiliśmy opisać nasze przeżycia z metodą termiczno-objawową, ponieważ wiemy, że jest mnóstwo osób podobnych do nas, dla których, jeżeli coś jest naturalne i do tego popierane i promowane przez Kościół, to musi być głupie i na pewno nie działa. My przekonaliśmy się, że tak nie jest.


13. 04. 2011
Michał: Nowy lepszy świat

 

Witam wszystkich którym świat legł w gruzach.

Myślicie, że pisze to osoba która ma was pocieszyć, przykro mi ale się mylicie, ja to przeżyłem, przeżywam każdego dnia i pewnie nie zapomnę o tym do końca życia.

Przez cały czas zastanawiam się czy można z tym żyć, czy można żyć ze świadomością tego, że żona zdradziła. Tak, moja żona mnie zdradziła.

Chcę wam powiedzieć, że z mojego dotychczasowego świata nie pozostało nic, wszystko się rozpadło. Gdy się dowiedziałem o zdradzie myślałem, że to koniec, koniec mnie, koniec mojej rodziny, koniec wszystkiego.

Po 13 latach wspólnego życia, po 7 latach małżeństwa, mając trójkę dzieci, wydarzyło się to czego żaden facet nie wybacza, moja żona powiedziała mi, że mnie zdradziła. Powiedziała mi o tym na dzień przed naszym wspólnym świętem, na godzinę przed wyjściem do pracy. Dowiedziałem się, że trwa to już rok czasu. Karolina nie powiedziała wszystkiego, nie była wtedy szczera lub nie umiała wszystkiego powiedzieć, powiedziała mi tylko z kim dopuściła się zdrady. Spotkałem się z Nim. Wróciłem do domu, spakowałem swoje rzeczy, zaniosłem do auta i pożegnałem się z dziećmi (nigdy nie zapomnę twarzy syna, on tego nie rozumiał ale wiedział, że to co się dzieje jest czymś złym). Jednak Pan Bóg nie pozwolił mi daleko odjechać. Przez całą drogę miałem przed oczami smutną twarz syna. Nie wytrzymałem tego bólu i wróciłem do domu. Wtedy po raz pierwszy postanowiłem, że porozmawiam z Karoliną.
Zaczęliśmy rozmawiać, bardzo długo ze sobą rozmawiać. Chciałem wiedzieć wszystko.

Kilka dni później spotkałem się również z jego żoną, już byłą jego żoną. Po tym co mi powiedziała przekonałem się, że mogę uwierzyć w to co mówi Karolina.

A Pan Bóg działał dalej.

Pewnego dnia Karolina zaproponowała byśmy spotkali się z kimś kto nam pomoże, zkimś kto ma doświadczenie w takich sprawach, zksiędzem Tomaszem. Po tej rozmowie dotarło do mnie, że to nie tylko wina Karoliny, ale również moja. Zrozumiałem, że do tej pory, priorytetem dla mnie było zapewnienie bytu mojej rodzinie. Dzień po dniu pracowałem od wczesnego ranka do późnych godzin wieczornych po to by zarobić pieniądze. Postawiłem na mamonę, mamonę która mnie zjadła.

A Pan Bóg działał dalej.

Ksiądz Tomasz przekazał nas Panu Michałowi, który pomaga nam w trudach życia codziennego, pokazuje że można żyć z Bogiem, że można żyć szczęśliwie. Pokazuje jak ze sobą rozmawiać, jak zbudować zdrowy szczęśliwy dom.

A Pan Bóg działał dalej.

Po kilku miesiącach wspólnych rozmów, po niejednokrotnych nieudanych próbach zbudowania czegoś nowego i trwałego, dotarło do mnie, że to tak naprawdę ja niszczę te wszystkie próby. Ja je niszczyłem, ponieważ nie potrafiłem wybaczyć Karolinie i otworzyć się na nową lepszą przyszłość. Dzisiaj już wiem, że moje lęki były niepotrzebne.

Wybaczyłem żonie, a 25 marca odnowiliśmy przed Bogiem sakrament małżeństwa.

A Pan Bóg działa dalej

Dzisiaj żyjemy inaczej, już nie zdajemy raportów z tego co jeden lub drugi zrobił w ciągu dnia, dzisiaj ze sobą rozmawiamy. Dzisiaj budujemy nowy lepszy świat w którym postawiliśmy Boga na pierwszym miejscu, później My a dalej w kolejce wszyscy inni.

 

Dziękuję Wszystkim którzy stanęli na naszej drodze, dziękuję Rodzicom, ks Tomaszowi, panu Michałowi i wszystkim tym którzy modlili się w naszej intencji, by udało nam się zbudować lepszy świat.

Mam nadzieję, że to świadectwo pomoże innym uwierzyć w to, że to co wydaje nam się tragedią, będzie jedynie początkiem do zbudowania czegoś znacznie lepszego.


09. 04. 2011
sylwia: Boże plany

Chwała Panu za nasze dzieci!

Kiedy urodziła się nasza córka, trzecie dziecko, miałam wielki dylemat, czy wracać do pracy zawodowej. Bałam się, że nie wystarczy nam pieniędzy, że sobie nie poradzimy. Zaryzykowaliśmy, znacznie ograniczyłam swoją pracę i Bóg pobłogosławił.

Pan pozwala nam doświadczać swojej opieki, nie mamy więcej pieniędzy, ale zmieniło się nasze podejście do ich posiadania. nie musimy się martwić, że nie wystarczy nam na coś ważnego, Bóg opiekuje się każdą ważną potrzebą, Jego słowa teraz brzmią dla mnie bardzo dosłownie, np. zawsze gdy dzieci wyrastają ze swych ubrań dostajemy nowe i nigdy nam niczego nie brakowało.

Dziękuję Bogu, że możemy towarzyszyć swoim dzieciom w ich rozwoju i mimo, że czasem towarzyszy mi zwykły ludzki, kobiecy lęk i zmęczenie, wiem, że Bóg jest ponad nim i jak tylko powierzę Mu swoje troski, On się nimi zaopiekuje. Zawsze to robi

 


27. 03. 2011
 
Powered by Phoca Guestbook
Do góry